żywność

Ja jak nie ma w składzie min. 80 % mięsa (oczywiście czystego mięsa a nie MOM) to parówek nie kupuję. Swoją drogą MOM w Niemczech jest zakazane. To jest najgorszy syf i najbardziej niezdrowy, a u nas często w pulpecikach czy różnego rodzaju słoikowych przysmakach wykonywanych jest z MOM. Zwracajcie na to uwagę. Dlaczego prostaki zarządzający krajem nie zlikwidują rakotwórczej żywności. Taki prostak nie wie co jest w parówkach? Co jest w kiełbasach (10 zł/kg)? Nie żremy parówek, bo są dobre, tylko tanie. To samo z kurczakami, które parę lat temu ich spożywanie przez dzieci było zakazane. Z drugiej strony apelują, że coraz więcej dzieci choruje na raka. Dyktator z kolei chce jak najwięcej dzieci – głupich później do roboty za 1000 zł, ale coś jemu nie gra. Jak będzie siła robocza, skoro na tym żarciu naród wymrze i nie doczeka czterdziestki. Firmy farmaceutyczne zacierają ręce,  po po takim śmieciowym żarciu,  serwowanym głównie w supermarketach i tanich jatkach,  to nieżycik,  to refluksik lub inna zgaga,  to niestrawność lub rozwolnienie,  tu wrzodzik na żołądku,  tu na dwunastnicy,  wątróbka i trzustka też już w kiepskim stanie,  na koniec ten co chodzi do tyłu,  a biznesik farmaceutyków kręci się doskonale jak nigdy dotąd. Czesi już dawno poznali się na polskiej żywności i wywalili ją ze sprzedaży. Jemy wyroby mięsne z padliny, chorych zwierząt, zwierząt karmionych podejrzanymi paszami i lekami. Mafia wokół rolnicza nie dopuszcza do zmiany przepisów zmierzających do właściwej kontroli produkcji żywności (od producenta do lady sklepowej). Czesi już rok temu zakazali np. sprzedaży masła z kujawsko-pomorskiego. W Polsce dopiero teraz ktoś się obudził i sprawdzono producenta tego masła. W powiecie (chyba brodnickim) ponad rok temu złapano gościa co handlował padliną na wielką skalę, dzisiaj działa nadal tyle że przepisał firmę na rodzinę itp itd. od lat nie jadłam parówek. Jak usłyszałam z czego sie je robi to już do ust nie wzięłam. Podejrzewam, że resztę kiełbas robi się tak samo więc na wszelki wypadek kupuję szynkę Pełna chemii i konserwantów ale przynajmniej nie mielą do niej świńskich łbów… chyba, bo skoro w kiełbasie może być 20% mięsa to to już niczego nie wiadomo. Wolę nie jeść tego świństwa, powodem jest brak zaufania do jakości. Czepiają się o naturalne wędzenie bo niby szkodzi zdrowiu. Nie wspominają o szprycowaniu mięsa chemikaliami tusz po uboju, masarnia proces ten powtarza,  efektem tego jest ociekająca wędlina i ta niby z wyższej półki jest taka sama bez większej różnicy. Brak kontroli mobilizuje do nadużyć. Wyjście jest jedno własna hodowla, ubój i swoje wyroby, do roboty.

Comments are closed.