kapitalizm

1. Marks, gdyby zmartwychwstał, powinien się zdziwić, że wbrew jego zapowiedziom kapitalizm nie upadł, ma się dobrze i obejmuje coraz nowe obszary. Powinien był to zauważyć już za swojego życia, ale wtedy musiałby się przyznać do błędu, a tego ludzie, a w szczególności intelektualiści, nie lubią.
2. Woś usilnie udaje, że nie wie, że kapitalizm się obecnie nie ogranicza do krajów bogatego zachodu. Bogaty zachód stanowi obecnie 11 % ludzkości, pozostałe 89 % mieszka gdzie indziej i w ciągu ostatnich 40 lat te 89 % radykalnie zyskało i zostało wyciągnięte ze skrajnej biedy za sprawą ekspansji kapitalizmu. Jest to największy sukces gospodarczy w historii ludzkości. O kapitalizmie możemy mówić w zasadzie tylko w bardziej rozwiniętych państwa świata. Poza tym, to z biedy wyciągnięto ostatnio ludzi tylko w Chinach, gdzie rządzą, jak by nie było, komuniści. Wszędzie indziej obszar biedy się powiększa, a pamiętajmy, że powiększa się on dziś także na Zachodzie, jako że po upadku ZSRR kapitaliści uznali, że nie muszą się oni dłużej obawiać „demoralizującego” przykładu płynącego ze Wschodu, n.p. braku na tymże Wschodzie bezrobocia czy też nędzy. Poza tym, za Roosevelta, to ludzie przymierali początkowo głodem także i w USA.  Jego interesuje prowadzenie publicystycznej batalii przeciw intelektualistom nie udającym niedoinformowania, w przeciwieństwie do Wosia. Jaka jest jednak kondycja moralna Wosia, jeśli ma 89 % ludzkości gdzieś? Chyba nie najlepsza, coś mnie się tak zdaje. Woś by chciał, żeby ludzie w Afryce, Azji i Ameryce Południowej oraz Europy Wschodniej przymierali głodem, bo tak było za Roosevelta. A Roosevelt był fajny, nie?
3. Robotnicy w świecie bogatego zachodu należą do 11 % najbogatszych ludzi na planecie i nie ma powodu, żeby stawali się jeszcze bardziej kuriozalnie bogaci. Wzrost produktywności amerykańskiej gospodarki nie wynika z pracy tamtejszych robotników, tylko z ekspansji kapitalizmu na inne kontynenty i zarządzania przez amerykańskie korporacje światową gospodarką, słusznie zatem zyski płyną do inwestorów, którzy te zyski inwestują w podnoszenie poziomu życia biedniejszej 89 % ludzkości. Gdybyśmy ten ciąg przerwali i odebrali pieniądze inwestorom, poziom życia w krajach ubogich podnosiłby się o wiele wolniej. Ale co to Wosia obchodzi? Jaka jest jego kondycja moralna już ustaliliśmy. Amerykański robotnik może również podnieść swoje zyski, wystarczy, że swoich zarobków nie skonsumuje w całości i przeznaczy na inwestycje.
4. Wymyślenie nowego słowa jak np. ‘finansjalizacja’ nie jest jeszcze wyjaśnieniem. Koncentracja usług finansowych w miejscach najbogatszych nie jest ani złe, ani zaskakujące, ani nowe. Tak samo było w średniowieczu i starożytności, że w najbogatszych miastach powstawały ośrodki finansowe. Patologią jest jedynie dotowanie sektora finansowego przez państwo kosztem reszty społeczeństwa za pomocą lewicowej polityki monetarnej powiększania podaży pieniądza przez bank centralny w celu pobudzenia popytu. Tak się składa, że Woś jest entuzjastycznym zwolennikiem tej patologicznej polityki wspierania banków, prowadzącej do kryzysów finansowych, przypisywanych przez Wosia oczywiście kapitalizmowi, a nie swoim pomysłom.
5. Jeżeli ludzie nie chcą kupować 3 razy więcej samochodów, które rzekomo fabryki mogą wyprodukować (chyba Woś trochę przesadził), to nie świadczy o braku popytu, tylko o błędnej inwestycji w niepotrzebne fabryki samochodów. Ludzie nie są tak głupi, żeby kupować niepotrzebne samochody i mają rację. Wyprodukowanie tych wypompowywanie wody niepotrzebnych samochodów kosztuje nie tylko wybudowanie fabryki, ale także zatrudnienie kolejnych zasobów na produkcję, a te zasoby są bardziej potrzebne gdzie indziej, jeśli produkcja dodatkowych samochodów się nie opłaca. Słusznie niepotrzebne fabryki są zamykane. Skąd się jednak te niepotrzebne inwestycje w fabryki samochodów oraz domów mieszkalnych i innych budynków biorą? Ano z lewicowej polityki monetarnej taniego kredytu dla pobudzania popytu. Ta kuriozalna polityka szkodzi gospodarce od kilkudziesięciu lat i ciągle jest prowadzona, ze zmiennym natężeniem. Dodatkowy pieniądz wpompowany w banki przez państwo zaniża odsetki od kredytów na pewien czas, wprowadza ludzi w błąd, że będzie ich stać na zakup domów i samochodów, następnie stopy procentowe rosną wracając do normalnego poziomu i robi się kryzys, wtedy bank centralny uruchamia kolejny cykl taniego pieniądza prowadząc do kolejnego jeszcze większego kryzysu itd.
6. Wiem, że dla lewicowego intelektualisty będzie to szokiem, ale gospodarka nie służy do ‘dmuchania PKB’, ale do zaspokajania ludzkich potrzeb, które oni sami najlepiej znają. Nie potrzebują interwencji państwa, żeby nimi pokierowało. Polityka ‘dmuchania PKB’, której się Woś domaga, nie przynosi ludziom ani szczęścia, ani dobrobytu, ani nawet wzrostu PKB na dłużej niż kilka lat po których następuje kryzys finansowy zjadający cały wzrost. Im dłużej państwo dmucha PKB tym mniejszy ma to skutek i tym szybciej prowadzi do kryzysu.Marks wieszczył upadek kapitalizmu, ale tak w taki sam sposób, jak przed im upadło niewolnictwo czy też feudalizm, czyli w sposób naturalny, po wyczerpaniu się jego możliwości rozwojowych. Poza tym, to współczesny kapitalizm mało przypomina ten z czasów Marksa, także i dlatego, że zapoczątkował on nowoczesny ruch pracowniczy, który łagodząc ekscesy kapitalizmu, przedłużył jego istnienie, a raczej agonię.
7. Jeśli firmy rzekomo nie inwestują, bo nie ma wzrostu PKB (tak jest na bardzo krótką metę), to należy ułatwić wypłatę dywidend poprzez likwidację podatku PIT od dywidendy. W to miejsce można podnieść np. stawkę CIT, żeby uzupełnić dochody państwa. Akcjonariusze dostaną pieniądze i coś z nimi zrobią, zainwestują albo skonsumują. Mogą też zaczekać na spadek cen, jeśli uważają, że to będzie opłacalne i nic w tym złego. W XIX wieku ceny spadały przez kilkadziesiąt lat (od wojen napoleońskich do 1896 roku, potem był mikroskopijny wzrost cen do 1914 roku) i żadna katastrofa gospodarcza nie nastąpiła. Spadek cen przy stałej podaży pieniądza jest korzystny dla konsumentów, a przedsiębiorstwa się do tego same dostosowują, bo nie mają innego wyjścia.
8. Przypominam też, że rozwój kapitalizmu w XIX wieku był również eksportem kapitału z centrum w Londynie, na tak zapyziałe zadupia, jak USA, gdzie w wiele miejsc trudniej było dotrzeć niż dzisiaj do Bangladeszu. Może Woś powinien się domagać odwrócenia tego procesu i powrotu do XVIII wiecznej biedy w USA (i generalnie wszędzie), skoro kapitalizm jest zły?

Comments are closed.